niedziela, 28 października 2012

Niecelne bomby Luftwaffe

Luftwaffe panowała w powietrzu od pierwszych dni Kampanii Wrześniowej. Jedynie obszar Warszawy, broniony przez Brygadę Pościgową był niebezpieczny dla niemieckich bombowców. Mimo tego, skuteczność bombardowania budzi sporo wątpliwości. Postaramy się je prześledzić w oparciu o wyniki ataków na polski przemysł lotniczy, będący podstawowym celem bombardowań.



W przededniu wojny teoria Douheta zawładnęła wyobraźnią większości dowódców, utwierdzając ich w przekonaniu o nieograniczonych możliwościach lotnictwa bombowego. Doświadczenia wynikające z Wojny Domowej w Hiszpanii w niewielkich stopniu wpłynęły na doktrynę użycia lotnictwa w poszczególnych państwach. Ich interpretacja była niejednoznaczna. Każda ze stron mogła znaleźć argumenty na obronę swojego stanowiska.

Kampania Wrześniowa przyniosła kolejne doświadczenia, jakkolwiek były one dla Luftwaffe bardzo obiecujące, to w ogólnym rozrachunku dostrzeżono pierwsze rysy na propagandowym wizerunku niezwyciężonego niemieckiego lotnictwa. W tajnym opracowaniu OKL pt.Luftwaffe nad Polską napisano:
W wielu wypadkach nasze rozpoznanie meldowało wielki ruch kolejowy na liniach, które wkrótce przedtem miały być "zupełnie rozbite" przez bombardowania. Fabryki lotnicze w Mielcu i Lublinie raportowane jako zniszczone okazały się później zupełnie nienaruszone. Jeśli naczelne dowództwo nie ma być wprowadzane w błąd, szczególna uwagę należy przywiązywać do ścisłości danych raportów.


Zestawienie zużycia bomb we wrześniu 1939 sporządzone przez 6 oddział Generalnego Kwatermistrzostwa Naczelnego Dowództwa Luftwaffe pozwalają ustalić, że nad Polską zużyto 19.600 ton bomb. Dla porównania- lotnictwo polskie zużyło 190 ton bomb. Czy wątpliwości OKL były uzasadnione? Aby je wyjaśnić, należy cofnąć się do dyskusji na temat tworzenia bombowca nurkującego.

Standardowe bombowce z początku lat trzydziestych, atakujące w locie horyzontalnym, nie miały szans skutecznych trafień z pułapu około 3000 m. Stosowane wówczas celowniki Gearz-Visier 219 potrafiły zagwarantować precyzję, wystarczającą do zbombardowania miasta. Zbombardowanie obszaru 500x200 m, czyli 10 ha mogło być problemem. Dalszy przebieg II Wojny Światowej potwierdził te wątpliwości. Wysoką celność bombardowania można było uzyskać tylko w bombardowaniu nurkującym, jednak ten rodzaj ataku był niebezpieczny dla pilota, ponieważ narażał go na łatwe zestrzelenie. Dawał wyniki jedynie przy słabym działaniu artylerii p.lot. i lotnictwa myśliwskiego przeciwnika.



Polskie fabryki lotnicze były wielokrotnie atakowane przez lotnictwo bombowe. W nalotach na Okęcie uczestniczyły również Ju-87, zapewniające znacznie większą celność bombardowania. Przeciwdziałanie polskie było bardzo słabe. Artylerii p. lot. było bardzo niewiele, system wczesnego ostrzegania nie funkcjonował. Lotnictwo myśliwskie działało w bardzo ograniczonym zakresie, w zasadzie tylko nad Warszawą (Brygada Pościgowa do 6 września). Mimo to lotnictwo bombowe atakujące fabryki lotnicze nie osiągnęło spektakularnych sukcesów.

Wytwórnia płatowców Nr.2 w Mielcu została zaatakowana 2 września siłami 12 bombowców Do-17. Bomby spadły na pobliski las, uszkadzając ukryte w nim 2 Łosie, oraz pomiędzy budynki zakładowe, wybijając w nich szyby. Kilka bomb spadło na halę produkcyjną, po jednej na halę montażową i magazyny. Po bombardowaniu samoloty ostrzelały zakład z km, zginęło 5 osób z obrony p.lot. i kilku pracowników. Niemcy zajęli zakłady 13 września, w stanie nieznacznie uszkodzonym. Zakład podczas okupacji nosił nazwę Flugzeugwerk-Mielec(FWM) i był filią wytwórni Ernst Heinkel Flugzeugwerke-Rostock.


Lotnisko w Lublinie było zakładowym lotniskiem Lubelskiej Wytwórni Samolotów. 2 września o godzinie 7.25 9 He-111 zbombardowało lotnisko i ostrzelało z broni maszynowej. Bomby padły na szosę i na lotnisko. Budynki nie zostały uszkodzone, za wyjątkiem jednego hangaru, w którym stał samolot LWS.4A Żubr. Po zrzuceniu bomb samoloty ostrzelały ludzi na lotnisku. Zginęło kilkudziesięciu pracowników. Zakłady PWS w Białej Podlaskiej atakowane były wielokrotnie. 1 września pojedynczy Dornier Do-17 wykonał rozpoznanie i zrzucił jedną bombę zapalającą, od której spłonął jeden magazyn. O godz. 17.30 kilkanaście Do-17 bombardowało fabrykę z małej wysokości, powodując pożar warsztatów i hangarów. 2 września 3 bombowce zaatakowały wytwórnię bombami zapalającymi, podpalając budynki produkcyjne.


Początkowo obronę przeciwlotniczą stanowiły 3 CKM Maxim, a 3 września wytwórnia otrzymała działka Boforsa. Ostatnie bombardowanie odbyło się 12 września. Zakłady zostały zniszczone w 70 %. Podobno lotnictwo niemieckie celowo dokonało rozległych zniszczeń, ponieważ wg. umowy, tereny te miały przypaść ZSRR. Państwowe Zakłady Lotnicze Wytwórnia Silników nr 2 w Rzeszowie- wytwórnia w stanie niemal nieuszkodzonym dostała się w ręce niemieckie. Niemcy szybko ją uruchomili i wykorzystali jako zakład produkcyjny i remontowy Flugzmotorenwerke Reichshof (Rzeszów), jako filie wytwórni Henschel i Daimler-Benz.


Lotnisko Okęcie było największym w kraju ośrodkiem przemysły lotniczego. Mieściły się przy nim PZL Wytwórnia Płatowców Nr.1 i PZL Wytwórnia Silników Nr.2, DWL (RWD) oraz PLL "Lot". Oprócz tego na lotnisku stacjonował 1 Pułk Lotniczy oraz Instytut Lotnictwa. Ze względów strategicznych takie zagęszczenie wielu instytucji lotniczych było błędem, mimo to zniszczenia w wyniku bombardowań nie były aż tak wielkie. W WP Nr.1 najbardziej ucierpiała hala remontów (kraksownia) oraz hangary działu startu. Lotnisko było bronione przez Brygadę Pościgową do 6 września, dlatego dwa pierwsze ataki w dniu 1 września zostały odparte. Pierwsze bomby spadły na WP o 12.30, niszcząc stolarnię i stołówkę. WS Nr.1 została poważnie uszkodzona. 4 września zniszczona została hala obróbki mechanicznej, hala montażu i narzędziownia, ucierpiały również hangary 1 PL, w których zniszczono 6 Łosi.

Podczas okupacji Niemcy uruchomili PZL WP1 pod nazwą "Brandenburgische Werke-Warschau", jako zakład remontowy samolotów oraz FRB (Frontreperatubetrieb) warsztat remontu silników Daimler-Benz. W PZL 1 urządzili warsztaty remontowe Feldreperaturbetrieb (FRB), gdzie utworzono działy remontowe silników Junkers, BMW, Daimler-Benz i Argus.


Podsumowanie

1. Cytowane opracowanie OKL sugeruje, że załogi bombowców nie otrzymały rozkazu oszczędzania niektórych zakładów, przydatnych Niemcom. Dowodzi to, że stosunkowo małe straty poniesione podczas bombardowań, wynikały nie z celowego działania Niemców, ale z niskiej skuteczności nalotów. Większość fabryk została przejęta w drugim tygodniu walk (poza Warszawą).

2. Wątpliwości pojawiają się co do poważnych zniszczeń w Białej Podlaskiej. Z drugiej strony były to najstarsze zakłady lotnicze w Polsce. Budynki i hangary były zbudowane z drewna. Użycie bomb zapalających powodowały rozległe pożary i zniszczenia w fabryce.

3. Luftwaffe osiągnęło podstawowy cel nalotów, jakim była dezorganizacja produkcji i porzucenie fabryk przez pracowników.

4. Walki Brygady Pościgowej nad Warszawą dają wyobrażenie o możliwościach obrony dużych ośrodków miejskich. Wyposażona w przestarzałe i słabo uzbrojone myśliwce zadała przeciwnikowi znaczne straty. Według J. B. Cynka 36,5 zestrzeleń, wg Komisji Bajana-43 zestrzelenia. Przy odpowiednim uzbrojeniu i organizacji zaplecza sukcesy mogły być znacznie większe. Powstaje więc pytanie: czy rozśrodkowanie eskadr myśliwskich na lotniska zapasowe był zasadne? Być może obrona skoncentrowana w 3-4 strategicznych lotniskach miałaby większy sens?



Bibliografia:
Andrzej Glass- Polskie Konstrukcje Lotnicze do 1939 r. t.I-IV. 2004
Jerzy B. Cynk- Polskie Lotnictwo Myśliwskie w Boju Wrześniowym. 2000
Jerzy. B Cynk- Dowodzenie Lotnictwem Wojskowym II Rzeczypospollitej- Lotnictwo nr 5 2004
Andrzej Przedpełski-80 Lat Polskiego Lotnictwa Wojskowego 1919-1998. Warszawa 1998
Robert Michulec- Uwaga Stukas cz. I.Gdynia 2000.

4 komentarze:

  1. tak czy inaczej Niemcy nie popisali się w Kampanii Wrześniowej
    ich dominacja wynikała z przewagi ilościowej i technologicznej
    zastanawiam się od bardzo dawna jakby wyglądały nasze siły lotnicze, gdybyśmy postanowili iść drogą Wielkiej Brytanii i skoncentrować cały wysiłek na stworzeniu jednomiejscowego samolotu myśliwskiego, zamiast naśladować niemieckie koncepcje prowadzenia wojny lotniczej i budować polskiego schnellbombera czy polskiego Me110

    OdpowiedzUsuń
  2. A co by było gdybyśmy na czas dostali Morane'y 406. Niestety wojnę najpierw przegrywa dyplomacja, dopiero potem wojsko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co do dyplomacji zgoda, ale zamawianie Morane'ów w 1939 to i tak była musztarda po obiedzie
      nawet gdyby dotarły na czas, to nie zmieniłyby znacząco dysproporcji sił
      daliśmy ciała dużo wcześniej, a główna przyczyna to brak koncepcji prowadzenia wojny lotniczej
      tzn. taka koncepcja była (opracował ją Sikorski), ale jak to często w naszym kraju bywa, stosunek do zasadności wygłaszanej opinii zależy od stosunku do wygłaszającej ją osoby :)
      gdyby tę koncepcję opracował, ktoś z obozu Piłsudskiego to może byłaby szansa na jej wdrożenie
      nie wiem np. czemu nie próbowano u nas zrobić tego, co zrobili Rumuni na bazie PZL-24 ?
      wyszły im całkiem udane IAR-80 i IAR-81

      Usuń
    2. "nie wiem np. czemu nie próbowano u nas zrobić tego, co zrobili Rumuni na bazie PZL-24 ?
      wyszły im całkiem udane IAR-80 i IAR-81"

      U nas bylo inne myslenie i jest nadal.
      Innowacje owszem zostaja wdrozone do produkcji ale tylko i wylacznie przez ludzi bardzo upartych.
      Kiedys byl PZL37 a wspolczesnie IRYDA.
      Historia zatacza kolo. Niestety jestesmy dziwnym narodem.

      Usuń