czwartek, 25 października 2012

Na morzu i na pińskich bagnach

Polskie lotnictwo morskie nigdy nie budziło tak dużych emocji jak stacjonujące w głębi kraju eskadry myśliwskie czy dywizjony bombowe. Bez wątpienia wpływ na to miała nie tylko liczba samolotów, ale także ich wygląd i przeznaczenie. Przestarzałe dwupłaty nie rozpalały tak wyobraźni jak najnowocześniejsze w swoim czasie myśliwce Zygmunta Puławskiego czy szybki i nowoczesny bombowiec Łoś. Mimo tego załogom służącym na wodach Bałtyku oraz rzek i jezior wokół Pińska należy się nie mniejsza pamięć.




W styczniu 1920 r. Wojsko Polskie objęło straż nad Bałtykiem, a 10 lutego zajęto Puck, w którym znajdowała się baza lotnictwa morskiego, obejmująca lotnisko lądowo-morskie z basenem i polem wzlotów. Pierwszą jednostkę lotniczą utworzono 1 lipca 1920 r. w Pucku. Była to Baza Lotnictwa Morskiego, podporządkowana Dowództwu Obrony Wybrzeża. Dowódcą został mianowany kpt. pil. obs. Wiktoryn Kaczyński. W jej składzie organizacyjnym przewidywano utworzenie eskadry obserwacyjnej i treningowej. Pierwszy samolot z biało-czerwoną szachownicą na skrzydłach wystartował z bazy 15 lipca 1920 r. Baza Lotnictwa Morskiego miała w swym składzie kilku pilotów-Polaków wyszkolonych w armiach byłych zaborców.



Po otrzymaniu wodnosamolotów otwarto szkołę lotników morskich, której zadaniem było przeszkolenie pilotów przybyłych z lotnictwa lądowego, a w drugiej kolejności (od listopada 1920 r.) oficerów i szeregowych innych broni. W drugim półroczu 1920 r. rozpoczęto wykonywanie zadań operacyjnych, polegających na patrolowaniu z powietrza morskiej granicy. Na początku 1921 r. było w bazie 11 samolotów i wodnosamolotów.

W drugiej połowie 1920 r. opracowano w Referacie Lotnictwa Morskiego przy Departamencie Spraw Morskich MS Wojsk. dziesięcioletni program rozbudowy Bazy Lotnictwa Morskiego. Inicjatywę. Inicjatywę władz lotniczych w stosunku do rozbudowy lotnictwa morskiego należy uznać za słuszną. Podjęte w 1919 r. decyzje świadczyły o dalekowzrocznym planowaniu rozwoju lotnictwa wojskowego



Pod koniec 1924 r. Dowództwo Marynarki Wojennej opracowało następny program rozbudowy marynarki na lata 1925-1928. Założono w nim m.in., że do współpracy z flotą przeznaczone będą 3 bojowe eskadry lotnictwa morskiego. Program ten został zatwierdzony przez rząd RP na początku 1925 r. Uwzględniono w nim rozbudowę lotnictwa marynarki wojennej i przezbrojenie go w nowoczesne wodnosamoloty, zdolne skutecznie zwalczać okręty i łodzie podwodne.

Największe dostawy wodnosamolotów zamówione we francuskich wytwórniach CAMS, FBA i Latham nastąpiły w 1926 roku. Otrzymano wówczas 6 samolotów Schreck FBA-17HMT2, 8 sztuk Latham-4 3HB-3 i 4 sztuki CAMS-30E, razem 28 samolotów. Pod koniec 1926 r. dzięki dostawom z Francji Morski Dywizjon Lotniczy był całkowicie wyposażony w nowy, pełnowartościowy sprzęt. W 1927 przybyło dalszych 7 bojowych łodzi latających LeO H-1 35B3. Wytwórnia Latham dostarczała latające łodzie niszczycielskie, a pozostałe wytwórnie - szkolne.


Po przeszkoleniu polskich pilotów Morski Dywizjon Lotniczy został zreorganizowany. W jego składzie znajdowały sie dwie eskadry: I - Wielosilnikowa Dalekich Wywiadów oraz II - Szkolna i Bliskich Wywiadów. Wprowadzenie do służby bojowej nowoczesnego sprzętu francuskiego umożliwiło lotnictwu morskiemu rozszerzenie zakresu wykonywanych zadań. Mogło ono stale patrolować pas wód terytorialnych i wybrane sektory otwartego morza, sygnalizowało ruch okrętów wojennych i statków oraz przeloty obcych samolotów.

Ciężkie łodzie latające brały udział w ćwiczeniach bojowych okrętów Marynarki Wojennej RP, towarzyszyły okrętom wychodzącym na zadania patrolowe w morze, obserwowały i korygowały celność ognia nadbrzeżnych baterii ciężkiej artylerii. Współpracowały one także podczas ćwiczeń z bateriami artylerii przeciwlotniczej na Helu, Redłowie i Oksywiu, holując rękawy, do których artyleria prowadziła ogień. Łodzie latające ćwiczyły również wykrywanie min i tropiły okręty podwodne, dokonywały zdjęć rozpoznawczych okrętów i odcinków wybrzeża, portów, kontrolowały ruch statków obcych i własnych.


Morski Dywizjon Lotniczy po otrzymaniu łodzi latających Schreck FBA-17 HMT2, przeprowadził latem 1926 r. pierwsze ćwiczenia wspólnie z rzeczną flotyllą w Pińsku. Francuskie łodzie latające okazały się bardzo przydatne do działań nie tylko z morza, ale również z rzek i jezior. W związku z tym w 1927 r. sformowany został pluton wywiadowczy wodnosamolotów rzecznych, wyposażonych w 2 amfibie Schreck FBA-17 HMT2. Bazowały one pod Pińskiem, na rzece Pinie. Gęsta sieć rzek: Piny, Prypeci, Jasiodły i Szczary, a także kanałów: Królewskiego, Ogińskiego, Białojezierskiego tworzyły dogodne warunki do operacyjnego wykorzystania łodzi latających. Jednostka wodnosamolotów z Pińska patrolowała wschodnią granicę Rzeczypospolitej i była najdalej wysuniętą na wschód jednostką polskiego lotnictwa.


Wodnosamoloty sprowadzone z Francji miały resurs obliczony na 5 lat. W 1932 r. należało je wycofać ze służby liniowej. W tym okresie nie przeprowadzono żadnej analizy użycia lotnictwa morskiego jako samodzielnej siły uderzeniowej. Za ogromne pieniądze kupowano kolejne okręty, których w najmniejszym stopniu nie użyto w Kampanii Wrześniowej. Za cenę trzech niszczycieli, czyli około 100 mln zł można było zorganizować 30 eskadr lotnictwa morskiego, wyposażonych między innymi w nowoczesne bombowce nurkujące i samoloty torpedowe. Wrzesień 1939 r. zastał lotnictwo morskie wyposażone w kilkanaście Lublinów R-XIII w wersjach G i ter, bez żadnej wartości bojowej.

Po okresie szybkiego rozwoju lotnictwa morskiego nastąpiło gwałtowne spowolnienie, do którego przyczyniły się światowy kryzys, a także skierowanie olbrzymich funduszy na rozbudowę floty okrętów wojennych. Podejście zmieniło się dopiero w obliczu wojny. Niestety, zakup włoskich wodnosamolotów CANT Z.506 nastąpił zbyt późno i nie zdążyły wziąć one udziału w obronie wybrzeża. Do Polski dotarła tylko jedna z sześciu zamówionych maszyn, która została zniszczona przez Luftwaffe na wodach jeziora Siemień w Lubelskiem.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz