czwartek, 20 września 2012

Samoloty polskie w prasie brytyjskiej

Rok 1938 był dla polskiego lotnictwa bardzo szczególny. To właśnie wtedy pierwszej publicznej demonstracji doczekał się PZL 37 Łoś, a parę miesięcy później polskie konstrukcje spotkały się z bardzo dużym zainteresowaniem na Międzynarodowym Salonie Lotniczym w Paryżu. Jak polskie samoloty były oceniane za granicą, częściowo możemy dowiedzieć się dzięki archiwalnym numerom angielskiego czasopisma branżowego Flight.



Na temat polskich samolotów pokazanych pod koniec 1938 roku w Paryżu i ich oceny powstało wiele często zaskakujących komentarzy. W Polsce utrwalił się pogląd, że pięć samolotów z naszego stoiska czyli Sum, Wyżeł, Mewa, a zwłaszcza Łoś i Wilk zostały bardzo wysoko ocenione przez zagranicznych specjalistów. Mało tego, Wilkowi przypisuje się zdobycie miana najpiękniejszego samolotu całego salonu. Czy faktycznie stosunkowo skromne polskie stoisko zrobiło aż tak duże wrażenie na obserwatorach z całego świata?

Częściowo odpowiedź na to pytanie możemy uzyskać przeglądając archiwalne numery zagranicznej prasy lotniczej. Jednym z tytułów, do których dostęp należy do najłatwiejszych, jest brytyjski Flight wydawany od roku 1909. Wybierając w kryteriach wyszukiwania interesującą nas datę, znajdziemy kilka ciekawostek poświęconym polskim samolotom.

Jedną z najbardziej interesujących, zwłaszcza z historycznego punktu widzenia, informację znajdziemy w numerze z 9 czerwca 1938 roku. Angielskie pismo poświęciło zaledwie stronę na dość skromną relację z wystawy lotniczej w Belgradzie, która trwała od 28 maja do 13 czerwca. Możemy znaleźć w niej między innymi krótkie opisy niemieckiego Dorniera Do-17 i Henschla Hs-126, włoskiego myśliwca Macchi C.200, jak również krótką wzmiankę o polskim RWD-13 w wersji sanitarnej i o nowym bombowcu PZL 37. Poza wymienieniem typów silników, które mogą być w nim stosowane (Pegasus lub Gnome-Rhone), opisem uzbrojenia, składającego się z trzech karabinów maszynowych i podania prędkości wynoszącej 465 km/h możemy zobaczyć jeszcze dwa zdjęcia pokazujące fragment samolotu i komorę bombową. Większych zachwytów niestety nie znajdziemy, ale jak widać Łoś został potraktowany jako jedna z największych ciekawostek belgradzkiego salonu. Impreza ta była pierwszym publicznym pokazem Łosia. W Belgradzie zaprezentowany został pierwszy seryjny egzemplarz z podwójnym usterzeniem, noszący cywilne znaki SP-BNL.



Kolejną zapowiedzią dwusilnikowego bombowca z Polski jest numer z 28 sierpnia 1938, w którym na stronie poświęconej ciekawostkom z całego świata możemy zobaczyć zdjęcie z pełną sylwetką Łosia. W podpisie możemy przeczytać między innymi porównania do angielskiego Blenheima i dowiedzieć się czegoś więcej głównie o konstrukcji i mechanizacji skrzydła.



Znacznie więcej miejsca polskim samolotom poświęcono w numerze z 1 grudnia, w którym pojawiła się obszerna relacja z Międzynarodowego Salonu Lotniczego w Paryżu, który odbył się na przełomie listopada i grudnia 1938 roku. Była to jedna z najbardziej prestiżowych imprez lotniczych na świecie, na której swoje nowości prezentowali wystawcy nie tylko z Europy, ale także z USA.



Pierwszą z piątki polskich maszyn wziętą na ruszt przez angielskich dziennikarzy był PZL P.38 Wilk. Samolot ten pojawił się w dość nielicznie reprezentowanej, nowej klasie dwusilnikowych myśliwców. Pierwsze co zwróciło uwagę reporterów to nowe silniki Foka, których specyfikacja utrzymywana była w tajemnicy. Ze względu na wymiary, jednostka ta porównana została do 240-konnego silnika firmy Argus (prawdopodobnie As 110), z zastrzeżeniem, że moc polskiego motoru jest z pewnością znacznie wyższa. Kolejne z wymienionych cech Wilka to trójłopatowe śmigła o zmiennym skoku oraz uzbrojenie zainstalowane w dziobie samolotu.



W dalszym opisie możemy dowiedzieć się również, że Wilk w przeciwieństwie do Wyżła jest konstrukcją w pełni metalową, a także, że Polska złożyła już zamówienie na znaczną liczbę egzemplarzy, które mają zastąpić myśliwce P.11 i P.24. Prędkość maksymalną jaką może rozwinąć samolot oszacowano na około 460 km/h. Nie zapomniano wspomnieć również o odmianie Wilka działającego w roli bombowca nurkującego (P.39), który dzięki dwusilnikowej konstrukcji nie potrzebował specjalnych wyrzutników bomb.

W podsumowaniu opisu prototypu Wilka możemy przeczytać, że ze względu na dość duże obciążenie powierzchni samolot może być niesforny to jednak polski producent znany jest z umiejętności budowania solidnych maszyn latających.

Kolejną konstrukcją, której poświęcono równie dużo miejsca, był znany już brytyjskim czytelnikom Łoś. W jego przypadku zwrócono uwagę na specyficznie osłony silników, a zwłaszcza na niekonwencjonalne, czterokołowe podwozie (po dwa koła na każdą goleń), które po złożeniu w całości chowa się w gondolach. Nie bez echa przeszedł również kształt, a dokładniej proporcje Łosia, przez które kadłub samolotu wydaje się za krótki, jednak w rzeczywistości jego wymiary są doskonałe. W dalszej części możemy dowiedzieć się o przeszklonym nosie samolotu i uzbrojeniu pokładowym oraz danych dotyczących udźwigu i zasięgu.



Konstrukcją, która chyba najbardziej spodobała się Anglikom był PZL.46 Sum. Samolot określono jako piękny, jednosilnikowy bombowiec rozpoznawczy będący jednym z najbardziej udanych przykładów rozwoju polskiego przemysłu lotniczego. Poza kolektorami wydechowymi, które nazwane zostały jako archaiczne, polska konstrukcja została oceniona wysoko. Zwrócono uwagę na ciekawie rozwiązaną osłonę silnika i charakterystyczne skrzela. Kolejnym elementem wymienionym w tekście była opuszczana podkadłubowa wanna przeznaczona dla strzelca pokładowego. Jedyną wątpliwość wzbudziła prędkość maksymalna określona przez producenta. W przypadku stosowania silnika Pegasus XX wynieść miała ona około 420 km/h lub 470 km/h z motorem Gnome-Rhone 14 N. Zarówno jeden, jak i drugi przypadek określono jako niewiarygodny.



Nie zapomniano także o dwóch najmniej bojowych polskich maszynach czyli PWS-33 Wyżeł i LWS-3 Mewa. W pierwszym projekcie zwrócono uwagę na dobre osiągi jakimi ma dysponować samolot, mimo stosunkowo słabych silników. Na temat samolotu pojawia się też dość dwuznaczna opinia mówiąca, że jeśli pilot opanuje Wyżła, to wówczas bez problemu poradzi sobie z obsługą znacznie ambitniejszych prototypów samolotów kontynentalnych.



Najmniej miejsca poświęcono obserwacyjno-rozpoznawczej Mewie. W jej przypadku znajdziemy głównie informację o nawiązaniach i porównaniach z angielskim Westland Lysanderem.



W kolejnym numerze magazynu Flight z 8 grudnia 1938 roku możemy znaleźć jeszcze jedno wspomnienie polskiego stoiska w Paryżu. Dobitnie wskazuje ono przynajmniej na dwie rzeczy: na odbiór specjalistów lotniczych, jak i zainteresowanie zwiedzających polską wystawą. Bardzo miłym zaskoczeniem może być zdanie mówiące o tym, że "bez wątpienia największe wrażenie na paryskim salonie zrobiła grupa samolotów z Polski"! Niestety nie spotkała się ona ze zbyt dużym, zainteresowaniem i uprzejmością zwiedzających, co rodziło pewne wątpliwości... Jedyną maszynęę niepasującą do reszty według angielskich dziennikarzy był Wyżeł. Prawdopodobnie na opinię tę samolot zasłużył z powodu swojej drewnianej konstrukcji, przez co oceniono, że "ani wielkość, ani wygląd maszyny nie wskazywały na to, że nadawała się ona do wykonywania akrobacji czy trenowania taktyki ataku myśliwskiego czy bombowego".



Jak widać na przykładzie powyższych opisów, dokonania polskiego przemysłu lotniczego zaprezentowane w roku 1938 spotkały się z bardzo pozytywnymi recenzjami. Ocena wszystkich konstrukcji (poza Wyżłem, którego opinia powstawała tylko na podstawie wyglądu i konstrukcji) stawia polskie samoloty w jednym szeregu z zachodnią konkurencją. Zazwyczaj w polskiej literaturze podkreśla się, że największymi gwiazdami polskiej ekspozycji w Paryżu były modele Wilk i Łoś, ale jak mogliśmy się przekonać do grona tego z powodzeniem moglibyśmy dołączyć także Suma.

Materiał powstał na w oparciu o dane pochodzące tylko z jednego czasopisma. Aktualnie poszukuję również artykułów z prasy francuskiej, włoskiej i niemieckiej, które być może nakreślą pełniejszy obraz polskiego lotnictwa.

Materiały pochodzą z archiwalnych numerów pisma Flight

1 komentarz:

  1. Kawał dobrej roboty. Gratuluję determinacji i samozaparcia w poszukiwaniu dokumentacji do artykułu. Życzę dalszych sukcesów na tym polu.
    Brawo.
    Pozdrawiam
    Robert

    OdpowiedzUsuń