piątek, 21 września 2012

Łoś i polskie bagienko

Przez ostatnie 73 lata kiedy to ostatni Łoś w polskich barwach opuścił granicę naszego kraju, kilka pokoleń polskich miłośników lotnictwa nie przestało marzyć, by zobaczyć tę maszynę na własne oczy. Niestety mimo poszukiwań znalezienie choćby totalnego wraku okazało się niemożliwe i poza kilkoma szczątkami z rozbitych maszyn nie mogliśmy liczyć na nic więcej. Na szczęście dzięki inicjatywie kilku inżynierów i przychylności prywatnych już zakładów z Mielca udało się stworzyć to, co wydawało się niemożliwe. Za tydzień będziemy mogli oficjalnie podziwiać replikę Łosia w skali 1:1. Przez atmosferę ogólnego entuzjazmu przebijają się powoli pewne zgrzyty.



Przeglądając fora internetowe, profile na serwisach społecznościowych poświęcone lotnictwu czy po prostu komentarze zainteresowanych, coraz częściej można dostrzec przejawy polskiego bagienka. W kraju, w którym każdy skrawek aluminium pochodzący z maszyny polskiego samolotu traktowany jest jak świętość nie mogło zabraknąć narzekań i niezadowolenia.

Już teraz możemy przeczytać o tym, że replika jest do niczego bo: "stworzona na podstawie planów modelarskich", "bo kolor nie ten", "za bardzo się błyszczy", " "nie da się rozmontować, ani przewieźć" itd. Z pewnością takich komentarzy będzie przybywało im bliżej oficjalnego odsłonięcia modelu, a na falę prawdziwego narzekania twórcy Łosia powinni przygotować się już po pierwszym publicznym pokazie.



Też wolałbym, żebyśmy mieli oryginał, albo, żeby replika powstawała na podstawie prawdziwych planów technicznych, też chciałbym żeby latała, żeby miała jak najwięcej oryginalnych części, a najlepiej żeby powstała co najmniej eskadra, ale też zdaję sobie sprawę, że nawet przy potężnym nakładzie pracy i środków nie da się spełnić wielu z tych życzeń. Jednocześnie staram się docenić i darzyć ogromnym szacunkiem to, co udało się stworzyć, bo gdyby nie ludzie z Mielca do dziś nasz obraz Łosia powstawałby w oparciu o nieliczne zdjęcia, rysunki i modele plastikowe.

Nie zamierzam zabraniać krytyki, ale uważam, że tworzenie opinii czy to bardzo pozytywnych czy negatywnych na podstawie kilku mało wyraźnych zdjęć jest zbyt pochopne. Poza tym nauczmy się doceniać to co mamy zamiast prześcigać się w dokładaniu własnych cegiełek do polskiego bagienka. Zresztą, co by nie było to czuje, że Łoś jak to ma w naturze, bez trudu poradzi sobie z bagnem i innymi przeciwnościami.


Zdjęcia dzięki uprzejmości >>>EPML Spotters

11 komentarzy:

  1. Tak to prawda marzyłem o tym żeby zobaczyć "Łosia" w skali 1:1. Niestety po tym co widzimy trzeba będzie dalej marzyć, bo to z pewnością nie jest "Łoś". I nie chodzi o jakieś detale, o niuanse. Chodzi o podstawowe kształty. Jeżeli na tym poziomie są odstępstwa to już nie jest łoś, a jedynie jakiś dwusilnikowy samolot o sylwetce zbliżonej do "Łosia".

    OdpowiedzUsuń
  2. żeby ten Łoś był robiony w szopie, przez rolnika entuzjastę lotnictwa, w desek i dykty, za prywatne pieniądze tego rolnika to bym piał z zachwytu. Ale ten "łoś" jest robiony w prawdziwej wytwórni prawdziwych samolotów za pomocą technologii dostępnych w tejże fabryce. dokumentacja rysunkowa i zdjęciowa na podstawie której można zrobić prawie idealną replikę Łosia jest dzisiaj powszechnie dostępna.Tłumaczenia o braku dokumentacji brzmią niedorzecznie. No cóż szkoda.....I trochę wstyd.
    Sebastian Pitoń

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie...nic dodac nic ując

      Usuń
    2. Niecierpliwie czekam aż zabierzesz się do pracy. Dla takiego speca to pikuś. Kiedy zamierzasz pokazać to co zrobisz?

      Usuń
  3. Dzięki za komentarze. Bardzo chętnie bym podyskutował, ale nie jestem w stanie wyciągnąć tak kategorycznych wniosków na podstawie 4 (słownie - czterech) bardzo kiepskich zdjęciach i kilku fotografiach z wczesnego etapu budowy. Za tydzień będzie wszytko jasne i wtedy będę mógł wyrazić swoją pełną opinię. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę, wystarczy poszukac...napisali gdzieś, kiedyś w takim starym "handbuchu", że jak sie szuka, to sie znajdzie
      http://www.facebook.com/media/set/?set=a.378951085471751.95606.196195507080644&type=3&l=695ce7fefa

      Również pozdrawiamy!

      Usuń
  4. W sytuacji, gdy nawet na tak 'kiepskich zdjęciach i kilku fotografiach' widać groteskowe kształty (i nie sposób winic za to znieksztalcenia wynikające z konstrukcji obiektywu) stwierdzić można śmiao, że mamy do czynienia z karykaturą 'na miarę naszych możliwości'. Bareizm ucieleśniony.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dokładnie,podzielam te spostrzeżenia-LEPIEJ NIE ROBIĆ NIC NIŻ ZROBIĆ TAKI WSTYD

    OdpowiedzUsuń
  6. Co dokładnie jest nie tak jak być powinno z nowym Łosiem możecie wpisywać w tym wątku : http://samolotypolskie.blogspot.com/2012/09/odbudowa-osia-co-nie-gra.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam proste pytanie.
    Ponieważ jest to "replika" autoryzowana przez Sikorskiego w Mielcu, obecnego właściciela fabryki, to czy obecny właściciel zgodził by się, aby jego sztandarowe dzieło czyli "BlackHawk" był przedstawiony - reklamowany publicznie, za pomocą repliki na podobnym poziomie odwzorowania?

    OdpowiedzUsuń
  8. A nie lepiej byłoby deczko ten łosiopodobny egzemplarz podbajerowić i zbudować SF SuperŁoś stawiając go jako obraz marzeń ówczesnych lotników. Byłby problem z głowy z krytykom i szemranym tłumaczeniem że wygląda jak wygląda bo coś tam.

    OdpowiedzUsuń