niedziela, 16 grudnia 2012

Solo czy z Douhetem? - polskie wizje przyszłej wojny

Narkotyczny wpływ dzieła "Panowanie w powietrzu" Giulio Douheta na teoretyków lotnictwa sprawił, że stało się ono uniwersalnym wzorcem, do którego pospołu odwoływali się jego zwolennicy i przeciwnicy. Praca włoskiego generała odbiła się także szerokim echem w Polsce. Jaki wpływ Douhet wywarł na teorie tworzone przez polskich wojskowych oraz kształt polskiego lotnictwa?




Dowództwo lotnictwa, a teoria Douheta

O praktycznych walorach teorii Douheta trudno było dyskutować, ponieważ do II wojny światowej żadne państwo nie posiadało lotnictwa, które spełniałoby postulaty włoskiego teoretyka. Jej siła tkwiła w sugestywnym przedstawieniu niszczycielskiej mocy lotnictwa, destrukcyjnie oddziałującej na psychikę i morale atakowanego narodu. Słabą stroną teorii było nie docenianie rozwoju lotnictwa myśliwskiego, broni przeciwlotniczej oraz odporności społeczeństwa na złamanie jego ducha moralnego przez totalne bombardowania. II wojna światowa zweryfikowała dzieło Douheta. Rzeczywistość pola walki okazała się, jak zawsze, bardziej skomplikowana, niż najbardziej dopracowana teoria. W teorii Douheta jest sporo mielizn i miałkości, które, choć przykryte operową wizją majestatycznie nadlatujących flot powietrznych, spłycają wartość opracowania. W Polsce dzieło Douheta potraktowano dwojako. Fascynacji teoretyków towarzyszyła oziębłość osób i instytucji miarodajnych. Zadaniem tej pracy jest prezentacja owej dychotomii, w oparciu o ówczesne wojskowe akty prawne i dorobek polskich teoretyków lotnictwa


Polskie lotnictwo kształtowane było przez francuską doktrynę wojskową, sprowadzające lotnictwo wojenne do roli pomocniczej siły wojsk lądowych. Podstawową rolę w odrodzonym lotnictwie odgrywało lotnictwo liniowe. Tak było do września 1939 r. Znaczenie lotnictwa bombowego zaczęto dostrzegać w połowie lat trzydziestych. W tym czasie powstał "Referat w Sprawie Rozbudowy Lotnictwa" 13. 10 1936 r., zredagowany przez zespół Jana Jagmina Sadowskiego. Trudno tu mówić, że lotnictwo polskie zaczęło czerpać wzorce z teorii włoskiego generała. Dowodzący lotnictwem polskim zapewne czytali książkę Giulio Douheta. Nie można jednak stwierdzić, iż ta teoria była ugruntowana w kręgach dowódczych lotnictwa wojskowego. Generał Ludomił Rayski był zwolennikiem lotnictwa bombowego, ale wynikało to z jego doświadczeń z I Wojny Światowej i wojny bolszewickiej.

Farman Goliath/ fot: Adam Śliwiński


Podobnie jak bezsensowny zakup 33 Farmanów Goliath trudno łączyć z wpływem Douheta na generała Zagórskiego. Pewne elementy doktryny pojawiają się w pomyśle budowy samolotu PZL-38 Wilk, traktowanego jako postulowany przez Douheta samolot bitwy, który przez autora jest opisywany następująco: "Powyższe stwierdzenie nasuwa od razu myśl o samolocie, który byłby przydatny zarówno do walki w powietrzu jak i do bombardowania. Dla uproszczenia nazwę taki samolot "samolotem bitwy (da battaglia). A zatem samolot "bitwy" powinien mieć omówione poprzednio cechy, dotyczące promienia działania, prędkości i odporności, przy czym powinien posiadać uzbrojenie zarówno do walki powietrznej, jak i do zwalczania celów naziemnych."
Rozbudowa lotnictwa bombowego w oparciu o PZL-37 Łoś również nie wynikała z przyczyn doktrynalnych. Skłonił nas do tego rozwój sił lotniczych krajów ościennych, Niemiec i ZSRR. Można więc tu co najwyżej mówić o odbiciu teorii Douheta.

Doktryny i wytyczne

Doktryna wojenna jest ustalonym oficjalnie systemem poglądów na charakter przyszłej wojny i sposoby jej prowadzenia oraz wynikające z niej wymogi przygotowania państwa do wojny... Państwo polskie w 1939 r. przystąpiło do wojny bez obowiązującej doktryny. Użycie lotnictwa w czasie wojny oparte było o wytyczne GISZ, które z pewną dozą przesady można nazwać radosną twórczością wesołych kawalerzystów. Przeanalizujmy więc owe wytyczne. Dekretem "O organizacji najwyższych władz wojskowych" z 1926 r., prezydent I. Mościcki powołuje na Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych Marszałka J. Piłsudskiego. Generalny Inspektor Sił Zbrojnych w torze wojennym odpowiada za przygotowanie wojska do wojny, przedkładając rządowi postulaty dotyczące obrony państwa i prowadząc wszelkie prace doktrynalne, operacyjne i mobilizacyjne, otoczone ścisłą tajemnicą.

Breguet 19 ze 113 Eskadry Myśliwskiej Nocnej fot: Adam Śliwiński


Po zapoznaniu się z aktualnym stanem lotnictwa w Polsce, Generalny Inspektor wydał dokument pod nazwą "Wytyczne GISZ dla organizacji i użycia lotnictwa". Zostały one wydane 13 X. 1926, l.dz. 9276/26. i skierowane do Ministerstwa Spraw Wojskowych, którym kierował Minister Spraw Wojskowych, Józef Piłsudski, do rąk własnych Szefa Departamentu IV, Ludomiła Rayskiego, który pełnił funkcję dowódcy lotnictwa. GISZ wraz ze Sztabem Generalnym reprezentują "tor wojenny", Ministerstwo Spraw Wojskowych -"tor pokojowy". Wytyczne poruszały trzy zasadnicze problemy: sprawy organizacyjne, kwestie związane z bazami lotniczymi i użycie lotnictwa na wypadek wojny (zał. nr 7).

Szczególnego znaczenia nabrały wytyczne użycia lotnictwa w czasie wojny. Stały się one oficjalną wykładnią decydującą o dalszym losie polskiego lotnictwa wojskowego. Główna myśl zawarta była w jednym zdaniu i brzmiała: "Lotnictwo w czasie wojny musi przede wszystkim pracować dla zapewnienia wywiadu i łączności".
Przez cały okres sprawowania funkcji Generalnego Inspektora, Marszałek Piłsudski nie ingerował w sprawy Departamentu Lotnictwa, ani też nie dawał innych wytycznych na piśmie. Późniejsze jego kontakty z gen. Rayskim miały charakter rozmów prywatnych.

Dokument pt. "Realizacja dyrektyw GISZ -referat" z 19. X. 1926 r. zaleca:
rozbudowę lotnictwa towarzyszącego, służącego dywizjom kawalerii i piechoty, kosztem rozbudowy lotnictwa liniowego. "Realizacja wytycznej GISZ dla organizacji i użycia lotnictwa-omówienie i konferencja" z 8. XI. 1926 r. l.dz. 9318/org. W dokumencie tym przybliżono użyty wcześniej termin "lotnictwo towarzyszące", pod którym rozumiano "lekki jego rodzaj, przeznaczony do bezpośredniej obsługi wojska".
"Wytyczne dla organizacji lotnisk". z 6. XII 1927 r. przygotowane dla Ministerstwa Spraw Wojskowych przez Sztab Generalny, nakazuje wstrzymanie rozwoju istniejących obecnie rodzajów lotnictwa i wprowadzenie na użytek wojsk lądowych lekkiego lotnictwa towarzyszącego. Zobowiązano Departament IV do położenia większego nacisku na lotnictwo myśliwskie.

Lublin R.XIII


W sprawie samolotów liniowych, zakupionych przez gen. Zagórskiego wytyczne wskazywały: "wobec posiadania nadmiernej liczby płatowców liniowych, przekraczającej nasze zapotrzebowanie, bardzo ważna jest sprawa odstąpienia ich innym państwom, chociażby za cenę pewnych strat w stosunku do kosztów kupna". Generał Rayski usiłował przede wszystkim "wypchnąć" ogromne, bezużyteczne Farmany Goliath. Ofertę ich nabycia podjęli Rumuni. Sprawa dotarła do Francji i wybuchł skandal, ponieważ cały sprzęt był zakupiony z pożyczki francuskiej, przeznaczonej dla polskiego wojska.
Marszałek Piłsudski miał jasną i w jego mniemaniu skrystalizowaną, wynikającą z doświadczeń wojny bolszewickiej, teorię użycia lotnictwa w przyszłej wojnie. Była to koncepcja całkowicie błędna i wiodąca do regresu lotnictwa. Stanowiła całkowite zaprzeczenie poglądów Douheta, który uważał, że lekkie lotnictwo pomocnicze za "nic nie warte śmieci".

Polska myśl lotnicza

Książka Giulio Douheta wywarła tak znaczący wpływ na teorie lotnicze państw europejskich, że pojawienie się krytyki działało ożywczo na nieco przywiędłe poglądy. Choć polska myśl lotnicza nie była szczególnie znana, kilku polskich teoretyków osiągnęło poziom, którym można pochwalić się w Europie. W wypadku lotnictwa polskiego najbardziej zaciążyły dwie okoliczności: francuska koncepcja użycia lotnictwa jako narzędzie armii lądowej oraz niechęć Naczelnego Dowództwa do nowoczesnych rodzajów broni. W ten sposób, już od samego początku tworzenia polskiej myśli lotniczej, poglądy francuskie zadawały cios śmiałej idei niezależnej wojny powietrznej, opartej na wszechstronnym wykorzystaniu broni lotniczej.

Lublin R.VIII


Najcenniejszym dziełem w dorobku polskich teoretyków jest praca płk. Sergiusza Abżółtowskiego "Operacyjne Użycie Lotnictwa". Autor śmiało odcina się od francuskich poglądów, prezentując tendencje w lotnictwie światowym. Abżółtowski był zwolennikiem samodzielności lotnictwa, ale jednocześnie przewidywał podział lotnictwa na flotę lotniczą dalekiego działania, lotnictwo ubezpieczania samolotów, lotnictwo rozpoznania i lotnictwo współpracujące, przydzielone siłom lądowym i marynarce wojennej. Był zdania, że przy wyrównanych siłach, osiągnięcie panowania w powietrzu będzie nierealne, jak też niemożliwe jest, jego zdaniem, pokonanie przeciwnika przez samo lotnictwo strategiczne. Był zwolennikiem budowy dużych, opancerzonych, wielosilnikowych bombowców, uzbrojonych w działka, zdolnych do prowadzenia walki powietrznej i skutecznego bombardowania.

Poprzednikiem Abżółtowskiego był płk Stanisław Jasiński. Praca Jasińskiego pt. "Najpilniejsze postulaty polskiego lotnictwa wojskowego" została opublikowana równocześnie z książką gen. Dauheta w r. 1921. Jasiński nie zgadzał się z Douhetem w jednym, ale zasadniczym punkcie, dotyczącym zdobycia panowania w powietrzu. Uważał, że zasadą powinno być osiąganie przewagi powietrznej na najważniejszym odcinku. Za pomocą bombardowań można osiągnąć cel strategiczny, bez udziału sił lądowych. Wprowadził do polskiej terminologii wojskowej pojęcie wojny powietrznej. Był zwolennikiem niezależności lotnictwa. Popierał lotnictwo pola walki. Jako doświadczony lotnik prezentował poglądy umiarkowane i wyważone, ale za to mniej oryginalne. Były one także formułowane z punktu widzenia polskich potrzeb, jak i polskich możliwości, zwłaszcza ekonomicznych.

Obok poglądów o użyciu lotnictwa, rozwijanych przez samych lotników, na szczególną uwagę zasługuje opinia wybitnego oficera i polityka, generała Władysława Sikorskiego. Był on zwolennikiem unowocześnienia armii, a zwłaszcza jej wyposażenia w silne lotnictwo i broń pancerną. Doceniał on znaczenie lotnictwa i twierdził, że będzie ono stanowiło broń nadającą się zarówno w ataku jak i w obronie. Dlatego przewidział podział lotnictwa na bombowe, myśliwskie, szturmowe, rozpoznawcze, obserwacyjne i komunikacyjne. Odrzucał pogląd o całkowitym panowaniu w powietrzu i niestety, nie był zwolennikiem całkowitej niezależności lotnictwa. Jego stosunek do teorii Douheta można nazwać konstruktywnym. W opublikowanej w 1934 r. pracy pt. "Przyszła wojna" wybrał postulat o konieczności powstania niezależnych armii lotniczych, występujących bądź samodzielnie, bądź w ścisłym związku z siłami lądowymi, lub z marynarką wojenną.

PZL P.7


Jednym z wybitnych polskich teoretyków wojskowych okresu międzywojennego był ppłk dypl. Stefan Mossor. W 1938 r. opublikował pracę pt. "Sztuka wojenna w warunkach nowoczesnej wojny", w której przeprowadził szczegółową analizę działań bojowych. Rozważania nad możliwościami lotnictwa i nad wymaganiami, jakie można i należy mu postawić, doprowadziły autora do wniosku, że w przyszłej wojnie lotnictwo będzie obsługiwało armie walczące na ziemi oraz będzie wykonywało operacyjne zadania bojowe.

Ośrodkami, w których rozwijała się myśl lotnicza były również Wyższa Szkoła Wojenna oraz Wyższa Szkoła Lotnicza. Należy docenić dorobek pracujących tam teoretyków takich jak: Marian Romeyko, Adam Kurowski, Eugeniusz Wyrwicki, Tadeusz Piotrowicz i Józef Jungraw. W przeciwieństwie do praktyków, niezwykle często odwoływali się oni do teorii Douheta. Mając świadomość braku możliwości adaptacji teorii w polskich realiach, uświadamiali dowództwu kierunek, w jakim przypuszczalnie będą rozwijały się siły lotnicze naszych przeciwników.

Niemieckie siły powietrzne były wzorcowym połączeniem teorii i praktyki. Państwo szczycące się tradycją militarną, opartą na analitycznej pracy wybitnych strategów, wypracowało niezwykle spójną doktrynę wojenną, a także w krótkim czasie stworzyło odpowiadająca jej armię i lotnictwo, które stało się podstawowym narzędziem niemieckiej agresji w 1939. Lotnictwo sowieckie w połowie lat trzydziestych mogło pochwalić się posiadaniem 1000 wielkich, czterosilnikowych, metalowych bombowców strategicznych, przystosowanych do desantowania wojska.

Panika i niedoczas

Pierwszą oznaką poprawy w lotnictwie polskim było wprowadzenie w 1931 r. "Regulaminu Lotnictwa". Niestety, nie spełnił on nadziei, ponieważ lotnictwo zostało potraktowane jedynie jako pomocnicza siła wojsk lądowych. Rozczarował on polskich lotników, oczekujących podniesienia rangi lotnictwa do samodzielnego rodzaju broni. Uświadomił również fakt, że konserwatywne Dowództwo Naczelne jest oporne na wszelkie zmiany. Od tego momentu uruchomiono nieformalne działania, które można nazwać "oddolnym naciskiem" Polegały one na wywieraniu nieformalnej presji na miarodajne czynniki wojskowe oraz uświadamianiu, jakie postępy czyni lotnictwo zagraniczne.



Sytuacja lotnictwa po 1936 r. stopniowo poprawiała się, nie można było jednak szybko nadrobić wieloletnich zaniedbań. Wyrazem tych tendencji było opracowanie w marcu 1939 r. przez Sztab Lotniczy "Ogólnych wytycznych użycia lotnictwa". Stanowiły one część składową planu obronnego Polski -"Zachód". W ramach wytycznych powstały dwie brygady do dyspozycji Naczelnego Wodza. Brygada bombowa, złożona z czterech eskadr Łosi i pięciu eskadr Karasi oraz brygada pościgowa, złożona z pięciu eskadr myśliwskich. Ogólne wytyczne zawierały cały szereg błędów i niedociągnięć. Poważnym mankamentem podziału sił lotniczych było mechaniczne rozdzielenie lotnictwa poszczególnym związkom operacyjnym. Nie uwzględniono w nich ani zagadnienia współdziałania z wojskami lądowymi, ani zaopatrzenia lotnictwa w warunkach polowych.

Likwidacja baz lotniczych, związana z mobilizacją i przejściem lotnictwa na tor wojenny pogłębiła chaos kompetencyjny, związany z likwidacją pułków i rozdrobieniem eskadr do dyspozycji armii polowych. Problemy logistyczne, związane z zapleczem i organizacją bazy naprawczej, doprowadziły do utraty wielu lekko uszkodzonych samolotów. Dwie brygady podległe Naczelnemu Wodzowi stanowiły pierwszy krok ku samodzielności lotnictwa, ale zorganizowanie wspólnego nalotu przekraczało ich możliwości, i to było miarą dokonań jeśli chodzi o recepcję teorii Douheta w Polsce.

Podsumowanie

Słabość doktrynalna polskiego lotnictwa nie wynikała z braku dostępu do światowej wiedzy lotniczej, czy doświadczeń wojennych. Została usankcjonowana odgórnie i była wyrazem lekceważenia roli lotnictwa w przyszłej wojnie. Mieliśmy najkrótszą, bo złożoną z jednego zdania doktrynę lotniczą i wielce skomplikowane struktury kierowania i dowodzenia lotnictwem, które nie sprawdziły się w warunkach pokoju i całkowicie zawiodły w warunkach wojny. Polska myśl lotnicza, z powodzeniem adaptująca zagraniczne teorie do warunków polskich, często pomijała własne doświadczenia, wynikające z wojen 1918-1920.



Teoria Douheta była dla Polski całkowicie nieprzydatna. Realizować ją mogły bogate państwa w warunkach wojny pozycyjnej, opartej o stałe fronty. Armia polska przygotowała się do wojny manewrowej, preferującej lotnictwo pola walki. Marszałek Piłsudski planując wojnę o podobnym charakterze, ograniczał rolę lotnictwa do wywiadu i łączności. Dziś wiemy, że to stanowczo za mało. Powstaje pytanie: Czy zadania lotnictwa szturmowego mogło wykonywać lotnictwo liniowe? W memoriale z 1928 r. gen. L. Rayski stanowczo zabraniał użycia lotnictwa do atakowania celów naziemnych, ze względu na duże straty, co potwierdziły działania we wrześniu 1939 r. Bardzo często zapominamy jednak, że uderzenia bombowe na Niemcy miało wykonać za nas strategiczne lotnictwo francuskie, w ramach umowy sojuszniczej. Co prawda jego stan był niewiele lepszy od naszego, bo w mateczniku lotnictwa, zachodziły procesy podobne jak w Polsce.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz