poniedziałek, 27 maja 2013

SZD-8 Jaskółka - szansa na powrót do lotu

Na prośbę członków Toruńskiego Stowarzyszenia Sympatyków Zabytkowych Szybowców publikujemy artykuł dotyczący planów przywrócenia do pełnej sprawności polskiego szybowca SZD-8 „Jaskółka”. Jednocześnie zapraszamy wszystkie osoby mogące wesprzeć ten ambitny projekt.


Tak było

W latach 50. Dwudziestego wieku w Polsce szybownictwo było jedynym rodzajem lotnictwa sportowego, jaki choć w części oparł się represjom władz komunistycznych. Na szybowiskach Ligi Lotniczej szkoliły się setki młodych ludzi, pod kierunkiem doświadczonych instruktorów. Na ich potrzeby odpowiadał odtworzony z wojennych zniszczeń przemysł. Tylko w dziedzinie stosunkowo prostych technologicznie szybowców można było wówczas śmiało rywalizować z najlepszymi produktami lotniczych potęg.

W 1950 r. zespół konstruktorów Szybowcowego Zakładu Doświadczalnego w Bielsku--Białej pod kierownictwem Tadeusza Kostii przystąpił do projektowania szybowca zawodniczego do dalekich i szybkich przelotów, ale dopuszczonego także do akrobacji. Prototyp SZD-8 „Jaskółka” został oblatany 21 września 1951 r. Podczas prób okazało się, że awangardowe rozwiązania konstrukcyjne niektórych podzespołów stwarzają więcej problemów, niż udogodnień. Ich przebudowa i następujące potem próby zajęły kilka miesięcy, ale zaowocowały stworzeniem udanego szybowca zawodniczego. 

W ciągu kolejnych dziesięciu lat opracowano kilka wersji różniących się wyposażeniem, aerodynamiką płatowca, a wreszcie zastosowaniem lub brakiem balastu wodnego. Były one produkowane do końca dekady i chociaż liczba 135 zbudowanych egzemplarzy nie imponuje, to jednak zdobyły one uznanie nie tylko polskich pilotów. „Jaskółki” były eksportowane nie tylko do krajów tzw. demokracji ludowej (łącznie z Chińską Republiką Ludową), ale także do Belgii, czy Wlk. Brytanii. Do historii przeszły Międzynarodowe Zawody Szybowcowe w Lesznie w 1954 r., na których piloci latający na „Jaskółkach” zajęli siedem pierwszych miejsc. W 1956 r. Marian Gorzelak zdobył na Mistrzostwach Świata w St. Yan (Francja) brązowy medal w klasie szybowców jednomiejscowych chociaż w  rozegranych dwa lata później Mistrzostwach Świata w Lesznie sukcesu nie udało się już powtórzyć, to jednak „Jaskółki” pozostały lubianymi przez pilotów szybowcami wyczynowymi aż do II poł. lat 60-tych.



Ustanowiono na nich kilkadziesiąt rekordów Polski oraz międzynarodowych. Także to właśnie na SZD-8 zademonstrowano prawdopodobnie pierwsze w świecie holowanie szybowca przez śmigłowiec. Na bazie tej konstrukcji opracowano szybowce eksperymentalne SZD-14X „Jaskółka M” („Motylek”) z usterzeniem Rudlickiego, SZD-17X „Jaskółka L” (z takim samym usterzeniem i laminarnym profilem płata) oraz SZD-11 „Albatros”, które jednak nie weszły do produkcji seryjnej. Epoka drewnianych szybowców wyczynowych skończyła się w latach 60. ubiegłego stulecia. Większość egzemplarzy skasowano, czyli po prostu zniszczono, nieliczne znalazły miejsce w muzeach, także poza granicami Polski. W kraju nie zachował się żaden egzemplarz zdatny do lotu, jednak kilka było eksploatowanych w Belgii i Wlk. Brytanii jeszcze pod koniec wieku. W 2002 r. jeden z animatorów polskiego ruchu miłośników starych szybowców, Zbigniew Jezierski, sprowadził z Belgii dobrze utrzymany SZD-8 ter, niestety wyposażony w zastępczą osłonę kabiny z rozwijalnych arkuszy pleksi. Była ona ozdobą pierwszego w Polsce zlotu VGC (Vintage Glider Club) w Gliwicach w 2004 roku. Niestety, z upływem lat wygasła ważność pozwoleń na eksploatację w locie i ostatni polski SZD-8 został uziemiony.

Naszym celem jest przywrócenie do stanu pełnej sprawności szybowca SZD-8 ter „Jaskółka”, jako świadectwa polskiej myśli konstruktorskiej i talentów polskich szybowników. Tym projektem przypomnimy klimat epoki drewnianych szybowców wyczynowych, gdy o wynikach zawodów bardziej niż technologia szybowca decydowały umiejętności pilota. Zabytkowy szybowiec odrestaurowany do stanu, jakby niedawno zszedł z linii produkcyjnej, na pewno będzie budził podziw i zachwyt na pokazach i piknikach lotniczych w Polsce. Liczymy, że nasze wysiłki znajdą zrozumienie i wsparcie ze strony osób, którym bliska jest historia polskiego lotnictwa.



Tak jest tak będzie 

Działamy pod nazwą Toruńskiego Stowarzyszenia Sympatyków Zabytkowych Szybowców. Jesteśmy niewielką, ale aktywną grupą ludzi, którym bliskie sercu są ochrona przed zniszczeniem i przywracanie do lotu starych i jeszcze starszych machin latających bez własnego napędu.

Dlaczego szybowce?

Ponieważ lot bezsilnikowy zdaje się nam najbliższy swobodnemu szybowaniu ptaków. W takim locie najwięcej zależy od umiejętności pilota, od wyczucia przestworzy. Dlatego ośmielamy się zaprzeczyć słowom pioniera awiacji Henry Farmana, który twierdził, że w lotnictwie wszystko zależy od mocy silnika, a z dobrym silnikiem polecą nawet wrota od stodoły. My twierdzimy, że jest odwrotnie – dobry płatowiec i dobry pilot polecą nawet bez silnika!



Dlaczego zabytkowe?

Naszym zdaniem to drewniane szybowce konstruowane przez blisko pół wieku, do połowy lat 60. Ubiegłego stulecia, najlepiej utrzymują delikatną równowagę pomiędzy możliwościami technologii a umiejętnościami człowieka. Przede wszystkim jednak są po prostu niezaprzeczalnie piękne. Nie zasługują na to, aby niszczeć w kącie hangaru, ani nawet na status muzealnych eksponatów, albowiem ich piękno najpełniej uwidacznia się w locie.

Dlaczego stowarzyszenie?

Dlatego, że viribus unitis (wspólnymi siłami) łatwiej stawić czoła przeciwnościom i przyjemniej cieszyć się osiągnięciami. Dlatego, że działania grupy dają coś więcej, niż suma działań takiej samej liczby samotników. Dlatego, żeby pokazać, że jest nas całkiem sporo i że potrafimy czegoś dokonać.

Dlaczego sympatycy?

To proste – piękno jest cechą naszych ukochanych szybowców, my zaś jesteśmy niezaprzeczalnie sympatyczni.

Dlaczego toruńskie?

Ponieważ Toruń to miejsce magiczne, przesiąknięte historią, miejsce gdzie na co dzień obcuje się z przeszłością. Tu pod znakiem pięciokąta zapisały się chwalebne karty dziejów polskiego lotnictwa, a wielu znanych szybowników tu właśnie zdobyło swoje lotnicze ostrogi. Zapraszamy chętnych do wsparcia naszego projektu– wiedzą, doświadczeniem, a także środkami materialnymi. Dzięki wspólnemu wysiłkowi drewniana „Jaskółka” nie stanie się gatunkiem wymarłym. 



Toruńskie Stowarzyszenie Sympatyków Zabytkowych Szybowców
ul. Podmurna 30/2 87-100 Toruń tel.(+48) 518 056 607

Nasze konto:
Credit Agricole 62 1940 1076 3089 1872 0000 0000
biuro@pws101.pl

zdjęcia: Wacław Hołyś, Marian Jóźków, arch. dr Andrzeja Glassa
projekt: Marcelina Krzemińska



8 komentarzy:

  1. A co z PWS 101 ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co wiemy odbudowa PWS-101 zainicjowana parę lat temu przez VGC Polska zatrzymała się w fazie odbudowy dokumentacji technicznej i ten etap nie został zakończony. Jak widać w nazwie strony naszego stowarzyszenia nazwa ta (PWS-101) jest nam bliska, ale jak wiadomo koszty takiego przedsięwzięcia są znaczne i musimy ewentualną kontynuację tego projektu odłożyć na później. Obecnie naszym priorytetem jest Jaskółka.

      Usuń
    2. A gdzie są pieniądze z cegiełek na pws'a? Kupilem ich kilkanaście!!! Wiecie coś?
      Czy Z.J. Ma coś do powiedzenia na ten temat??? Czy mogę zatem z tymi cegiełkami partycypować w udziałach w Jaskółce?
      Zanim wyciągniecie pieniądze od sympatyków opracujecie koledzy konkretne podstawy rozliczeń. Chętnie się dołożę, ale nie chcę wyrzucać kolejnych pieniędzy dla idei, a potem się dowiedzieć, że nie wyszło!

      Usuń
  2. Toruń a Gliwice to dwie różne sprawy. Nie mogę decydować za cały zarząd TSSZS, ale jeśli kiedyś przejmiemy projekt PWS wtedy pewnie będziemy honorować cegiełki z tej akcji. Z tego co wiem część środków została (chyba) przeznaczona na odbudowę Salamandry.

    Dla nas rzeczą naturalną jest to, że to darczyńca dysponuje przekazanymi pieniędzmi do czasu wykorzystania ich zgodnie z przeznaczeniem. Skoro dokłada się do projektu "X", to pomimo tego, że projekt "Y" jest równie fajny wypadałoby się choć zapytać, a jak nie - zwrócić pieniądze darczyńcy.

    Naszym pierwszym zobowiązaniem w stosunku do potencjalnych darczyńców było to, że w przypadku opcji "nie wyszło" pieniądze zostaną im zwrócone.
    Ani złotówka z zebranej do tej pory kwoty nie poszła w tzw. "koszty", czy też wydana na inne cele. Wszystko co do grosza zostało przekazane na zakup.
    Obecnie mamy zebranych 50% środków i pozostało ok. 4000 zł (kwota ubezpieczenia+przeglądu), aby szybowiec z Gliwic zabrać i ruszyć z nim "w Polskę". W tym roku planujemy odwiedzić parę miast (lotnisk), ale dokładny harmonogram będziemy ustalać po odebraniu szybowca.
    Resztę należnej kwoty musimy zebrać do końca roku.
    W przypadku jakichkolwiek pytań proszę o kontakt na adres: biuro@pws101.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Szanowni Państwo bardzo cieszy nas Wasze zainteresowanie projektem "Jaskółka" realizowanym przez nasze stowarzyszenie, dziękujemy za wsparcie, jednocześnie ostatnio w informacjach krążących po sieci padły sformułowania "odbudowa szybowca", co nie jest do końca zgodne z naszym projektem. Cały czas wspominaliśmy o przywróceniu do "stanu lotnego" co nie jest jednoznaczne ze sformułowaniem "odbudowa". Aby wyjaśnić tą sytuację informujemy, że naszym celem jest odkupienie Jaskółki od obecnego właściciela, z uwagi, że ten wystawił ją na sprzedaż i nie chcemy, aby szybowiec został sprzedany za granicę (a biorąc pod uwagę nasz rynek szybowców i zainteresowanie inwestowaniem w stare szybowce w Polsce, jest duża szansa, że Jaskółka wyjechała by bezpowrotnie z kraju).
    Chcemy aby ta jedyna latająca Jaskółka pozostała w kraju. Szybowiec odbudował obecny właściciel, jednak obecnie wymaga on od nas okresowych prac, wykonania przeglądu ARC i innych zabiegów formalnych i finansowych (min. ubezpieczenia OC i AC) aby mógł znów cieszyć nasze oczy krążąc pod polskimi cumulusami. Dziękujemy raz jeszcze za okazane zainteresowanie i wsparcie.

    Z lotniczym pozdrowieniem
    Marcin Jaros
    TSSZS PWS101

    P.S. Projekt odbudowy PWS101 i zbierania na to środków ze sprzedaży cegiełek nie był naszym projektem, nie mamy z tym nic wspólnego i wszelkie pytania odnośnie rozdysponowania wpłaconych tam środków prosimy kierować do osób organizujących tamtą akcję.

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciałoby się pochwalić każdą zdobytą złotówką, ale biorąc pod uwagę ustawę o ochronie danych osobowych, a także mając na względzie (domniemaną bez konkretnej deklaracji) anonimowość sponsorów nie mamy możliwości publikacji ani kwot, ani nazwisk do momentu uzyskania zgody na takową przez darczyńców. Będziemy za to publikować sumaryczne dane dot. pozyskanych i wydawanych środków.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak już piszemy o zabytkowych szybowcach, to w tym miejscu muszę napisać, że była szansa aby VGC Poland miało swoją siedzibę w Gliwicach na lotnisku, ale niestety inicjatywa umarła śmiercią naturalną. Po kilku udanych zlotach zabytkowych szybowców na terenie gliwickiego lotniska pozostało tylko wspomnienie. Co się stało z szybowcami typu: Lis, Foka, Halny, Cobra czy wspomniana Jaskółka tego nie wiem, wiem jedynie, że w Gliwicach znajdowała się duża ilość zabytkowego sprzętu. Oprócz wspomnianych konstrukcji szybowcowych, w hangarze znajdowały się również akrobacyjne Kobuzy, szybowiec Bekas, pierwszy Jantar Std, Mucha 100 etc. Szkoda,że nie kontynuuje się inicjatywy jedynego w Polsce w latach 90-tych Latającego Muzeum, zlotów zabytkowych szybowców. Pozdrawiam były członek VGC Poland!

    OdpowiedzUsuń
  6. fajny blog
    zapraszam do mnie

    http://moja-pasja-samoloty.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń